Uznawać naturalne prawo przemijania to pozwalać pewnym rzeczom odejść – dzieciństwu, młodości, urodzie, prywatności, zdrowiu, miłości, bystrości. To rodzaj sztuki, a nawet cnoty, którą warto doskonalić.
Ale ta postawa ma swoje pułapki.
Na ogół temat przemijania jest tak ogólnie formułowany, że staje się schronieniem dla tych, którzy zrezygnowali ze szczęścia i potrzebują coś, co ochroni ich przed obłędem. Zwykła rezygnacja ze szczęścia jest nieracjonalna – chyba że wynika ze szlachetnych pobudek, głębokiego celu lub przemyślanej zamiany jednej formy szczęścia na inną.
Większość z nas ma na koncie błędy, które doprowadziły do zwinięcia żagli i rozbicia się o niechcianą wyspę. Po pewnym czasie wstyd i przykrość sprawiają, że te doświadczenia gniją w nas i zmieniają osobowość.
Da się to zatrzymać w procesie trzech ruchów: serce, głowa, ciało/materia.
1. Kopnij się w serce – DUSZA
Twoje serce pamięta rzeczy, o których Ty zapomniałeś. Zmuszając je do „mówienia”, konfrontujesz się z własnym życiem.
Może zrezygnowałeś ze swoich marzeń, posłuchałeś szkodliwej rady, wybrałeś zły kierunek studiów, zmarnowałeś zdrowie lub szanse. Może niepotrzebnie odkładałeś coś ważnego lub żyłeś w złym miejscu z niewłaściwymi ludźmi.
Musisz pogodzić się z tym, co straciłeś, nawet jeśli boli – pozwól sercu mówić, a sobie płakać.
Nie udawaj, że nic się nie stało. Nie pocieszaj się zastępczymi sukcesami. Bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie – opłakaj swoje utracone szczęście. Wyolbrzymione żałobienie jest lepsze niż ignorowanie. To fundament do kolejnych kroków.
2. Kopnij się w głowę – INTELEKT
Zamknij emocje w skansenie i stań się mędrcem dla samego siebie. Stań się doradcą, strategiem, kimś, kto potrafi ocenić sytuację z dystansu.
Masz przed sobą samego siebie – osobę, którą znasz najlepiej. Kochasz ją, więc możesz jej pomóc najlepiej, jak ktokolwiek inny.
Priorytety
Brak czasu to nie problem czasu, lecz problem oddzielania spraw ważnych od mniej ważnych.
Zadaj sobie pytania: jak zawrócić życie, jak naprawić błędy, jak wykorzystać to, co masz? Jakie relacje ograniczyć, jakie rozwijać? Jak przygotować się na porażkę i krytykę?
Najprostsza, a zarazem najbardziej ignorowana prawda jest taka: gdyby ktoś bardzo Ci bliski — dziecko, młodszy brat, ukochana osoba — przyszedł do Ciebie z tymi pytaniami, wiedziałbyś, co mu poradzić.
Nie zastanawiałbyś się tygodniami. Nie kręciłbyś się w kółko. Wiedziałbyś, jakie pytania ma sobie zadać, gdzie szukać weryfikacji, jakie działania podjąć najpierw, a jakie zostawić na później.
I właśnie dlatego: odpowiedzi już masz. Tylko odmawiasz ich samemu sobie.
Zapisz wszystko. Określ cel, strategię i plan. Ubierz buty i zacznij działać – teraz, osobiście.
3. Kopnij się w jądra.
Jeżeli ich nie masz, kopnij się precyzyjnie w coś innego — tak, żeby ból był równie długotrwały i nie do zignorowania.
Dlaczego? Bo decyzje bolą. I to jest ten moment, w którym nie możesz już filozofować, płakać ani planować. Jeszcze zanim przestanie boleć, musisz znaleźć sposób na godne zniesienie tego bólu.
Na tym etapie musisz udawać, że ból jak łyżka w „Matriksie” — nie istnieje.
Żadnego szukania litości. Żadnego oczekiwania pomocy.
Nikt nic Ci nie zrobił.
Nikt nic Ci nie jest winien.
Nikt nie biegnie z szałwią, żeby obmyć rany.
Jesteś kim jesteś, masz co masz. I od tej chwili Twoje życie będzie wyglądać inaczej — jeśli podejmiesz decyzje, które utrzymają Cię na fali.
Fala nie chce Cię zabić, choć może.
Fala nie chce Cię wyrzucić na brzeg, choć może.
Fala nic nie chce. To Ty chcesz.
I dlatego decyzje są Twoją jedyną deską.
